O mnie
Od kilkunastu lat mieszkamy na skraju podkarpackiej wsi w dolinie rzeki Wisłoki. Nasz dom otaczają łąki, coraz bardziej dziczejące pola, nadrzeczne łęgi, stawy z brzegami porośniętymi trzcinami i olszami, lasy.
Uwielbiam włóczyć się po tych okolicach z koszykiem – podglądając, fotografując i zbierając rośliny. Efektem tych wędrówek są pudła wypełnione suszonymi roślinami, słoiki z rozmaitymi przetworami i mazidłami.
Od kilku lat pochłania mnie przede wszystkim wykorzystywanie roślin do farbowania włókien i tkanin. W naszym ogrodzie hoduję rośliny tradycyjnie wykorzystywane do barwienia: marzanę barwierską, urzet, rezedę żółtawą, janowiec barwierski, rumian żółty, krokosz barwierski, nachyłki… Okoliczne łąki i zarośla są z kolei niewyczerpanym źródłem tanin i barwników do zaprawiania włókien i eksperymentów farbiarskich.




