Rezeda żółtawa (Reseda luteola) jest – obok marzany i urzetu – jedną z najważniejszych tradycyjnych roślin barwierskich. Używano jej od czasów prehistorycznych, już w epoce neolitu. Uprawiali ją starożytni Grecy i Rzymianie, a archeologiczne odkrycia potwierdzają jej stosowanie w okresie wczesnego średniowiecza w Anglii i Szkocji.

Rezeda żółtawa w ogrodzie

Ze względu na swoją stosunkowo wysoką odporność na światło słoneczne i pranie rezeda żółtawa jest jednym z najważniejszych źródeł żółtego koloru dla tekstyliów. Główną substancją barwiącą jest luteolina. Drugim, choć występującym w znacznie mniejszej ilości związkiem barwiącym, jest apigenina, będąca – tak jak luteolina – flawonem. Na tle wszystkich flawonoidów, to właśnie flawony wyróżniają się najwyższą trwałością. Zarówno botaniczna nazwa rośliny – Reseda luteola, jak i nazwy żółtych związków barwiących wywodzą się z łacińskich słów oznaczających kolor żółty: „luteus” i „flavus”. 

Farbowanie rezedą – kolor zabarwia tkaninę w kilkanaście sekund po włożeniu do kąpieli barwierskiej

Farbiarze uzyskiwali z rezedy całą gamę odcieni żółci: kanarkowy, cytrynowy, siarkowy, złoty, słomkowy, szafranowy.

Rezedę mieszano także z innymi barwnikami (m.in. z marzaną czy kempeszem) tworząc odcienie oliwkowe, cynamonowe, orzechów laskowych, tabaki czy piżma. Jak podaje Su Grierson (za Brid Mahon: Traditional Dyestuffs in Ireland) – z rezedy uzyskiwano zielony barwnik łącząc ją z owczymi odchodami.

Żółty kolor stanowił bazę w farbowaniu tekstyliów indygiem, aby otrzymać rozmaite tonacje zieleni: trawiastą, szmaragdową, jabłkową, wodną, oraz słynny „Lincoln green” – kolor wytwarzany w miasteczku Lincoln w Anglii, zgodnie z legendą noszony przez Robin Hooda i jego wesołą kompanię. Wg jednego z XVIII wiecznych przepisów należało użyć rezedy w ilości 50% wagi suchych włókien dla uzyskania szmaragdowej zieleni, 37,5%  dla zieleni saksońskiej i 25% dla zieleni jabłkowej.

Motki barwione rezedą (żółty), urzetem (niebieski) oraz rezedą i urzetem (zielony)
Wełna farbowana rezedą i urzetem w różnych proporcjach surowca

W porównaniu do czerwonych czy niebieskich – żółte barwniki charakteryzują się dość niską trwałością i są znacząco mniej odporne na blaknięcie. Jest to szczególnie widoczne na starych gobelinach i kobiercach, gdzie roślinność ma często barwę niebieską, zamiast – jak nakazuje zdrowy rozsądek – zielonej. Nie wynika to bynajmniej z wyjątkowej fantazji ich twórców czy braku kompetencji – po prostu żółty, będący obok indygo drugą składową pierwotnie zielonego koloru – wyblakł przez wieki całkowicie pozostawiając bardziej trwałą niebieską barwę.

Szybka degradacja żółtych barwników roślinnych sprawia wiele trudności w identyfikacji źródeł surowca barwierskiego w analizie historycznych tkanin. Stąd archeolodzy w badaniach muszą posiłkować się innymi wskazówkami: na stosowanie rezedy wskazuje np. duże nagromadzenie jej nasion w miejscach, gdzie znaleziono pozostałości innych roślin barwierskich.

W ogrodzie

Rezeda żółtawa pochodzi z obszaru Europy południowej, ale łatwo można ją wyhodować z nasion w naszej strefie klimatycznej. Jest rośliną dwuletnią – w pierwszym roku wyrastają rozety liściowe, które w kolejnym sezonie tworzą wysokie (czasem przekraczające metr) rośliny. Kiepsko znosi przesadzanie, więc trzeba ją siać od razu na miejscu docelowym. Jej nasiona są naprawdę mikroskopijne. W Polsce jest raczej rośliną uprawną niż dziko rosnącą (choć zdarza się nam napotkać poza ogródkiem uciekinierki – samosiejki). Lubi gleby piaszczyste i wapienne, ale na naszej ciężkiej ziemi rośnie całkiem nieźle. Szczególnie upodobały ją sobie trzmiele.

Rozeta liściowa rezedy
Rezeda w kolejnym roku – niemal gotowa do zbioru

Ubogą kuzynką rezedy żółtawej jest rezeda żółta (Reseda lutea), którą znacznie łatwiej spotkać w Polsce na łąkach czy poboczach dróg. Nie dorównuje jednak swej krewniaczce ani rozmiarem, ani właściwościami barwierskimi – nie zawiera wcale lub zawiera bardzo małe ilości luteoliny.

Rezeda żółta na łące
Rezeda żółta i rezeda żółtawa

Barwnik pozyskuje się przede wszystkim z liści, kwiatostanów i owoców, zbieranych w lecie, kiedy roślina zaczyna wytwarzać nasiona. Łodygi, szczególnie te wyrośnięte, puste w środku, zawierają minimalne ilości żółtych substancji barwiących, mogą za to oddawać taniny, który przyciemniają kolor – lepiej zatem ich unikać.

Rezeda należy do barwników zaprawowych – przed właściwym farbowaniem konieczne jest zatem zaprawienie włókien, aby barwnik mógł się z nimi trwale połączyć. Nadaje się do farbowania zarówno wełny i jedwabiu, jak i lnu, bawełny oraz innych włókien roślinnych.

Świeże ziele rezedy daje niezwykle żywe, niemal fluorescencyjne odcienie żółci, szczególnie w twardej wodzie, o podwyższonej zawartości wapnia. Suszona rezeda, jak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń, oddaje kolor bardziej zgaszony – choć w porównaniu z innymi roślinami – wciąż bardzo intensywny. Dodatek siarczanu żelaza zmienia barwę włókien na oliwkowo-zielony.

Len farbowany świeżą rezedą
Len i bawełna farbowane suszoną rezedą

Jak farbować rezedą żółtawą?

Rezeda jest wydajnym źródłem koloru – wystarczy 50g suszonego surowca na 100 g wagi suchych włókien, aby uzyskać intensywny kolor. W przypadku świeżych roślin – należy ich wagę dwukrotnie zwiększyć (100 g roślin na 100 g suchych włókien). Wykorzystany surowiec można ponownie zalać wodą, podgotować i użyć w kolejnej kąpieli barwierskiej dla uzyskania jaśniejszych odcieni.

  1. Zapraw wełnę w ałunie (przepis na zaprawianie znajdziesz tutaj)
  2. Namocz dobrze zaprawione włókna – najlepiej przez noc. Oczywiście nie musisz ich namaczać, jeśli są świeżo zaprawione i wciąż wilgotne.
  3. Jeśli masz świeże ziele rezedy – potnij je na kawałki i zalej gorącą wodą w takiej ilości, aby włókna w kąpieli barwierskiej mogły swobodnie pływać. Podgrzewaj przez ok. 30 minut, do momentu, kiedy płyn stanie się intensywnie żółty (jak na zdjęciu poniżej). Nie przekraczaj 70oC – zbyt wysoka temperatura powoduje, że barwnik zmienia swój odcień na musztardowy.
  4. Jeśli farbujesz suszoną rezedą – pokrusz dobrze ziele, zalej gorącą wodą i pozostaw na noc do namoknięcia. Następnego dnia dolej wody i podgrzewaj całość przez ok. godzinę, nie przekraczając 70oC.
  5. Odcedź płyn, pozwól mu wystygnąć
  6. Dodaj namoczone wcześniej włókna i podgrzewaj, zachowując temperaturę nieco poniżej 70oC przez kolejne 30 – 60 minut, aż do uzyskania pożądanego odcienia (pamiętaj, że po wypłukaniu i wysuszeniu kolor będzie jaśniejszy).
  7. Wyłącz, pozostaw do ostudzenia w kąpieli barwierskiej.
  8. Dobrze wypłukaj i wysusz.

Świeża rezeda przygotowywana do farbowania
Kolor kąpieli barwierskiej ze świeżej rezedy

Na zdjęciach powyżej i poniżej widać, że odcień kąpieli uzyskanej ze świeżej i suszonej rezedy różni się nieco – świeża rezeda daje bardziej cytrynowy kolor, suszona – trochę cieplejszy, przygaszony.

Suszona rezeda
Kolor kąpieli barwierskiej z suszonej rezedy

Na zdjęciach poniżej widać motki ufarbowane rezedą żółtawą. Po lewej stronie – wełna farbowana suszonym zielem. Jak widać motki w kremowym kolorze ufarbowały się na żółto, natomiast na naturalnym szarym odcieniu wełny powstał odcień zielony, chociaż farbowały się razem i nie dodawałam do nich żadnej innej zaprawy. Na zdjęciu po prawej stronie widzicie 5 motków farbowanych kolejno od lewej:

  • suszoną rezedą,
  • świeżą rezedą,
  • świeżą rezedą z dodatkiem siarczanu żelaza,
  • suszoną rezedą,
  • świeżą rezedą nadfarbowaną na urzecie.
Wełna w naturalnym kolorze i po ufarbowaniu rezedą
Wełna farbowana rezedą

Su Grierson radzi, że kiedy kolor nie rozwija się, pomimo długiego podgrzewania, można dodać do kąpieli trochę sody, co powinno szybko rozwiązać problem. Nie miałam do tej pory takiego kłopotu, ale ma to sens, skoro – jak podkreśla Stanisław Kohlmünzer w swojej Farmakognozji – „ogólną cechą flawonoidów jest rozpuszczalność w alkaliach z wytworzeniem żółtego zabarwienia”. Z drugiej strony wełna szybko się niszczy w środowisku zasadowym, więc trzeba tu zachować dużą ostrożność.

Czy zaprawianie wełny przed farbowaniem jest konieczne?

No cóż – i tak, i nie. Ogromna większość naturalnych barwników wymaga użycia zaprawy, aby trwale związać się z włóknami. Dzięki temu uzyskujemy w farbowaniu bardziej intensywne, nasycone barwy, które są jednocześnie stosunkowo odporne na promieniowanie słoneczne i na pranie. Bez zaprawiania kolor po prostu spłynie z przędzy podczas płukania. Istnieją co prawda barwniki, które mogą być używane bez zaprawiania, jednak nie jest ich wiele.

Przędza rozwieszona do wyschnięcia po zaprawianiu

Najczęściej używaną zaprawą w farbowaniu wełny jest ałun czyli siarczan glinu potasu (wzór chemiczny: AlK(SO4)2 x 12H2O), który występuje w formie małych, przezroczystych kryształków. Czasem stosuje się go w połączeniu z kamieniem winnym, który spowalnia wchłanianie ałunu przez włókna, dzięki czemu przyjmują go bardziej równomiernie.

Ile ałunu użyć do zaprawiania?

Ilość ałunu potrzebnego do zaprawiania obliczamy procentowo w stosunku do wagi suchych włókien. W rozmaitych przepisach barwierskich liczba ta zazwyczaj mieści się w przedziale między 15 a 25%. Ja trzymam się złotego środka czyli z reguły używam 20 g ałunu na 100 g wagi suchej przędzy. Zbyt mała ilość ałunu w zaprawie daje mniej nasycone barwy, a zbyt duża – negatywnie wpływa na włókna.

Ałun – siarczan glinu potasu

Wełnę można zaprawiać również innymi solami metali – siarczanem żelaza lub siarczanem miedzi, ale mają one swoje wady i ograniczenia. Przy zachowaniu podstawowych zasad ostrożności, ałun jest bezpieczną dla ludzi i środowiska zaprawą, która pozwala uzyskać czyste, mocne i trwałe barwy.

Zaprawianie wełny krok po kroku:

  1. Jeśli farbujesz wełnę w motkach – przewiń je w luźne zwoje (na motowidle albo na dużej książce ze sztywną okładką) i luźno zwiąż w kilku miejscach. Zaprawa i barwniki mogły swobodnie wnikać do włókien, a przędza nie będzie się plątać. Pamiętaj przy tym, że wełna w gorącej wodzie nabiera objętości, więc jeśli będzie związana zbyt ciasno – ałun nie dotrze do tych miejsc, a na przędzy pojawią się nieufarbowane paski.
Przędza nawinięta na motowidło
  1. Koniecznie zważ przędzę, którą chcesz ufarbować, kiedy jest jeszcze sucha i zanotuj jej dokładną wagę.
  2. Dobrze namocz wełnę – można zostawić ją w wodzie na całą noc, ale minimalny czas namakania to 2 godziny. Niewystarczająco namoczona przędza nierówno wchłonie zaprawę, a w rezultacie nierówno się ufarbuje.
  3. Wypierz delikatnie w wodzie z dodatkiem płynu do prania o neutralnym Ph. Dokładnie wypłucz.
  4. Odważ potrzebną ilość ałunu (20 g na 100 g suchych włókien) i rozpuść go w niewielkiej ilości gorącej wody. Dodaj roztwór do garnka wypełnionego ciepłą wodą, w którym będziesz zaprawiać wełnę.
  5. Włóż czystą, dobrze namoczoną wełnę do garnka. Pamiętaj, że gwałtowne zmiany temperatury niszczą włókna – wkładaj ją do lekko ciepłej wody i stopniowo podgrzewaj. Zwróć uwagę, czy przędza ma wystarczająco dużo miejsca, aby swobodnie pływać w wodzie. Jeśli będzie zbyt ściśnięta – nie ufarbuje się równomiernie.
  6. Podgrzewaj kąpiel do uzyskania 90 oC, delikatnie mieszając od czasu do czasu. W gorącej wodzie wełna puchnie i rozchyla łuski, dzięki czemu roztwór ałunu wnika bez przeszkód we włókna. Utrzymuj temperaturę przez ok. godzinę, potem zdejmij z ognia i pozostaw wełnę w kąpieli do ostygnięcia.
  7. Kiedy się schłodzi – odciśnij wełnę z zaprawy (pamiętaj o rękawicach gumowych!) i wypłukaj. Możesz przystąpić od razu do farbowania lub wysuszyć przędzę i schować na później.
Przędza w kąpieli zaprawowej

Włókna roślinne, zbudowane z celulozy, przyjmują kolory nieco bardziej opornie niż wełna i jedwab. Ufarbowane barwnikami naturalnymi len czy bawełna dość szybko spłowieją w praniu i na świetle słonecznym, jeśli nie zostaną wcześniej odpowiednio zaprawione, w sposób odmienny niż w przypadku włókien zwierzęcych (proteinowych).

Włókna celulozowe (pochodzenia roślinnego)

O ile te ostatnie zaprawiamy w prostej, jednoetapowej procedurze (o zaprawianiu wełny przed farbowaniem pisałam we wcześniejszym poście, który możecie znaleźć tu) – tak trwałe związanie barwników z włóknami celulozowymi wymaga więcej czasu i wysiłku.

Najczęściej stosowanym sposobem jest poddanie tekstyliów kąpieli taninowej (można wykorzystać do tego galasy lub liście sumaka octowca), a następnie zaaplikowanie zaprawy z ałunu i sody kalcynowanej. Co do szczegółów procedury – proporcji, temperatury, czasu zaprawiania – przepisy różnią się znacząco. Niektóre wymagają kilkunastogodzinnego namaczania na obu etapach, co wydłuża czas przygotowania włókien do farbowania do dwóch dni; niektóre rekomendują podgrzewanie, inne – zabraniają podgrzewania; jeszcze inne proponują podwójne zaprawianie ałunem (przed i po kąpieli taninowej)…

Ja – po wypróbowaniu wielu wariantów – z reguły bazuję na przepisie rekomendowanym przez Joy Boutrup i Catharine Ellis w książce „The Art and Science of Natural Dyes”, który jest stosunkowo szybki, prosty i skuteczny.

Jak zatem zaprawiać włókna roślinne wykorzystując taniny?

Będziesz potrzebować:

  • taniny – ich źródłem mogą być na przykład galasy dębowe lub liście sumaka octowca
  • ałun
  • sodę kalcynowaną
  • tkaninę lub przędzę pochodzenia roślinnego (len, bawełna, konopie, etc.)
  • dokładną wagę
  • duży garnek ze stali nierdzewnej lub emaliowany
  • drewnianą łyżkę lub kij do mieszania
  • termometr kuchenny
  • rękawiczki gumowe

Proporcje zapraw do wagi suchych włókien:

  • 20% zmielonych suszonych liści sumaka/ zmielonych galasów
  • 12% ałunu + 1,5% sody kalcynowanej
Galasy dębowe
Suszone liście sumaka octowca

Etap I – zaprawianie taninami

(ang. galling – po polsku będzie to więc zapewne „galowanie”)

  1. Przygotuj materiał do zaprawiania (tutaj możesz sprawdzić jak to zrobić).
  2. Napełnij garnek wodą o temperaturze 40-50oC. Jeśli nie masz termometru kuchennego – sprawdź ostrożnie ścianki garnka: powinny być bardzo gorące, ale nie powinny parzyć rąk. Ilość wody powinna pozwalać na swobodne pływanie włókien (ok. 3 l wody na 100 g materiału).
  3. Dodaj odważone, zmielone liście sumaka lub galasy w proporcji odpowiedniej do wagi materiału i dobrze zamieszaj.
  4. Włóż namoczoną wcześniej tkaninę do kąpieli taninowej.
  5. Namaczaj przez 1-2 godziny, mieszając materiał od czasu do czasu.
  6. Załóż gumowe rękawiczki, wyciągnij tkaninę, odciśnij, delikatnie wypłukaj.
  7. Materiał powinien pozostać mokry do kolejnego etapu zaprawiania.

Etap II – zaprawianie ałunem i sodą kalcynowaną

  1. Rozpuść ałun w gorącej wodzie (w proporcji odpowiedniej do wagi materiału) i wlej do garnka.
  2. Rozpuść sodę kalcynowaną w gorącej wodzie i dolej do garnka (może się mocno zapienić po dodaniu do ałunu).
  3. Dopełnij garnek wodą o temp. 40-50oC, zamieszaj i włóż materiał, zaprawiony wcześniej taninami.
  4. Namaczaj przez 1-2 godziny, mieszając materiał od czasu do czasu.
  5. Załóż gumowe rękawiczki, wyciągnij materiał, odciśnij, dobrze wypłukaj.
Próbki lniane i bawełniane zaprawiane taninami
(przy użyciu różnych przepisów)
Próbki zaprawione galasami dębowymi

Zaprawianie taninami ma niestety tę wadę, że zabarwiają włókna (sumak – na żółtawo, galasy – na beżowy). O ile nie ma to znaczenia, kiedy chcemy farbować materiał na ciepłe odcienie, to – jeśli chcemy uzyskać chłodne kolory, jak różowy czy fioletowy – możemy mieć z tym kłopot. Pewnym rozwiązaniem może być tu zaprawianie materiału przy pomocy octanu glinu i kredy (ale o tym napiszę kiedy indziej).

Uff… koniec. A teraz można już przejść do najprzyjemniejszego etapu – farbowania – lub wysuszyć zaprawiony materiał i schować na później.

Splątane łodygi bluszczu powoli, nieprzerwanie zagarniają nasz dom. Wspinają się po drewnianych belkach ganku, rozlewają na ściany, zwisają nad oknami… Jeszcze kilka lat – i pewnie znikniemy zupełnie w gąszczu zielonych liści.

Od czasu do czasu próbujemy go poskromić przycinając co bardziej niesforne pędy, co daje na przednówku mnóstwo świeżego materiału barwierskiego.

Bluszcz obrastający nasz ganek

Bluszcz pospolity (Hedera helix) nie jest powszechnie stosowaną rośliną barwierską. W literaturze na temat naturalnych barwników spotkałam się z nim dwukrotnie – wykorzystanie liści i owoców bluszczu do farbowania przedstawia Jenny Dean w Wild Colour; pisze o nim także Su Grierson w The Colour Cauldron. The History and Use of Natural Dyes in Scotland. Wg Grierson, liście bluszczu używane były dawniej jako farba do włosów i środek do renowacji wyblakłych czarnych tkanin. Wspomina ona także (za Jean Fraser, Traditional Scottish Dyes), że owocami bluszczu farbowano wełnę, z której tkany był słynny Harris Tweed.

Bluszcz jest rośliną zimozieloną, więc jego liście mogą być zbierane przez cały rok. Zakwita późną jesienią, ale kwitną jedynie te okazy, które mają już kilkanaście lat. Kwiaty bluszczu wyglądają absolutnie kosmicznie. Wytwarzają też dużo nektaru, więc jesienią nasz ganek huczy od rojów pszczół i os. Owoce dojrzewają pomiędzy marcem a majem – nabierają wtedy granatowo-czarnego odcienia.  

Kwiaty bluszczu
Owoce bluszczu

Farbowanie liśćmi bluszczu

Mój pierwszy eksperyment z farbowaniem liśćmi bluszczu nie był udany. Postępując zgodnie z  przepisem Jenny Dean gotowałam liście przez godzinę na małym ogniu, potem dodałam zaprawioną ałunem przędzę, gotowałam przez kolejną godzinę – i rezultaty były rozczarowujące: przędza praktycznie się nie zabarwiła.

Przy kolejnej próbie postanowiłam wydłużyć cały proces: zalałam liście wrzątkiem i pozostawiłam je w kotle na całą noc. Kolejnego dnia gotowałam liście przez kilka godzin, następnie włożyłam zaprawioną przędzę do przestudzonego wywaru, podgrzewałam całość ponownie przez kilka godzin, zostawiłam na noc do wystudzenia. Następnego dnia – ta dam! – wyciągnęłam z garnka wełnę w kolorze jasnego złota. Po zaprawieniu siarczanem żelaza przędza przybrała raczej chłodną, szarozieloną barwę.

Wełna farbowana liśćmi bluszczu
Wełna farbowana bluszczem po dodatku siarczanu żelaza

Być może na różne rezultaty wpłynęła pora zbioru liści – pierwszy, nieudany eksperyment przeprowadzałam w czerwcu, kolejny – w grudniu. Ale mam podejrzenia graniczące z pewnością, że to raczej wydłużony czas gotowania liści wpłynął na uwolnienie się barwnika.

Farbowanie owocami bluszczu

O ile farbowanie liśćmi bluszczu jest stosunkowo mało kłopotliwe, to owoce należy wcześniej obrać z łodyżek. Zajmuje to bardzo dużo czasu. Na tyle dużo, że w zasadzie zniechęca to do jakichkolwiek pomysłów powtarzania tego eksperymentu w przyszłości. Dobry film może pomóc.

Owoce bluszczu przed obieraniem
Uff…

Kiedy po kilku godzinach obierania dobrnęłam wreszcie do końca i zmiksowałam zalane wodą owoce – płyn od razu nabrał ciemnobordowej barwy. Dodałam do niego nieco kwasu cytrynowego i odstawiłam na dwa dni. Po tym czasie do kąpieli trafiły na jedną dobę próbki zaprawionego wcześniej ałunem lnu, jedwabiu i wełny. Kąpiel była na tyle mocna, że zabarwiała próbki na różowo od razu po zanurzeniu jej w płynie. Cały proces przebiegał na zimno – bez gotowania.

Zmiksowane owoce bluszczu
Próbka lnu po zanurzeniu w kąpieli

W kąpieli barwierskiej wszystkie próbki przybrały barwę intensywnego różu. Po wypłukaniu i wysuszeniu kolor pozostał stosunkowo mocny na jedwabiu i wełnie. Len po wyschnięciu wyblakł do bladego różu, a ten z dodatkiem siarczanu żelaza zmienił kolor na srebrzystoszary.

Próbki farbowane owocami bluszczu na zimno
Po lewej próbki lniane, po prawej jedwab.

Owoce bluszczu reagują silnie na zmiany pH. Na zdjęciu poniżej przędza wełniana od lewej:

  • bez modyfikatora
  • z dodatkiem sody oczyszczonej
  • z dodatkiem kwasu cytrynowego
  • z dodatkiem siarczanu żelaza

Przy farbowaniu owocami bluszczu wspierałam się przepisem Su Grierson. Z braku kwasu siarkowego, wykorzystanego przez nią w przepisie, zmieniłam go na kwas cytrynowy (jak widać, też zadziałał).

Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć próbki z jeszcze innych eksperymentów z farbowaniem bluszczem. Niestety nie zdradzę Wam, jak osiągnęłam takie rezultaty, bo zgubiłam notatki 😉

Ustal, z czego zrobiony jest materiał, który chcesz ufarbować.

Barwniki roślinne dobrze współpracują z naturalnymi włóknami – roślinnymi i zwierzęcymi; na tkaninie z włókien sztucznych nie osiągniesz dobrych rezultatów.

Naturalne materiały mogą być z kolei wykonane z włókien:

  • celulozowych (pochodzenia roślinnego, takie jak len, bawełna, konopie, etc.) lub
  • proteinowych (w większości pochodzenia zwierzęcego, jak wełna czy jedwab).

Te drugie są nieco łatwiejsze w farbowaniu. Z nielicznymi wyjątkami, oba rodzaje włókien wymagają wcześniejszego zaprawienia, aby barwnik dobrze się wchłonął i przetrwał kolejne prania i promienie słoneczne.

Wełna i jedwab ufarbowane kwiatami malwy czarnej

Zważ tkaninę lub przędzę

Ilość zaprawy i roślin, jakie będziesz używać do farbowania, określa się na podstawie wagi suchego materiału. W większości przepisów na farbowanie jest to tzw. waga włókien (ang. WOF – weight of fiber), wyrażona w procentach. Z tego względu ważne jest dokładne zważenie tekstyliów, jakie chcesz ufarbować, zanim zostaną namoczone (prozaiczny, ale niezbędny krok, o którym łatwo zapomnieć w podekscytowaniu farbowaniem).

Akcesoria

Garnki, które będziesz używać do farbowania, powinny być wykonane z niereagujących materiałów: stali nierdzewnej lub emaliowane (bez ubić). Miski, cedzaki, narzędzia do mieszania mogą być np. szklane, ceramiczne lub drewniane. Przyda Ci się termometr do mierzenia temperatury wody. Zawsze używaj rękawiczek – taniny, zasady, kwasy czy siarczan żelaza działają bardzo destrukcyjnie na dłonie, nie wspominając już o barwnikach, jak sok z łupin orzechów czy indygo, które trudno jest usunąć…

Po farbowaniu rdestem barwierskim

Pranie

Zanim przejdziesz do zaprawiania, dobrze wypierz i wypłukaj materiał. Materiały celulozowe, takie jak surówka bawełniana, które zawierają dużo poprodukcyjnych zabrudzeń, wosków czy pektyn powinny zostać wcześniej wygotowane w wodzie z dodatkiem płynu o neutralnym pH.  

Namaczanie

Przed zaprawianiem, czy też samym farbowaniem włókna powinny zostać dobrze namoczone, aby materiał zabarwił się równo. W zależności od grubości tkaniny może to zająć od jednej do kilku godzin. Dobrym sposobem jest pozostawienie materiałów do namakania przez całą noc.

Zaprawianie

Zaprawianie włókien proteinowych

O zaprawianiu wełny możesz przeczytać tu. Jedwab, tak jak wełnę zaprawia się samym ałunem, ale w znacznie niższej temperaturze.

Zaprawianie włókien celulozowych

Jeśli chcesz tylko doświadczyć farbowania roślinami i zobaczyć, jakie barwy oferują poszczególne rośliny, możesz zaprawić bawełnę czy len w taki sposób jak wełnę – czyli samym ałunem. Wybarwienia te, w ogromnej większości, nie będą jednak intensywne ani trwałe; musisz liczyć się z tym, że szybko wyblaką w praniu czy na słońcu, ponieważ ałun nie wiąże się z włóknami celulozowymi tak mocno jak z wełną czy jedwabiem. Jeśli chcesz uzyskać mocne i trwałe kolory – zapraw je najpierw w kąpieli taninowej. Tu przeczytasz jak to zrobić.

Zaprawianie włókien celulozowych

Po zaprawieniu tkaninę lub przędzę możesz wysuszyć i przechowywać do momentu farbowania.

Farbowanie

Czas na najbardziej ekscytujący etap procesu – farbowanie roślinami.

Uwaga:

Każda roślina i jej część (kwiaty, liście, korzenie, jagody) jest nieco inna i każda ma swoje wymagania odnośnie ilości, czasu namaczania, sposobu ekstrakcji, temperatury barwienia, etc., dlatego poniższe wskazówki potraktuj jako bardzo ogólny krok wyjścia do eksperymentów i dalszego poszerzania wiedzy. Na moim blogu sukcesywnie zamieszczam informacje na temat farbowania poszczególnymi roślinami.

  • Zważ włókna i zanotuj ich wagę. Namocz dobrze.
  • Przygotuj odpowiednią ilość roślin, którymi będziesz farbować. Zazwyczaj będzie to ok. 50% wagi włókien dla suszonego surowca lub 100% dla świeżego, ale proporcje te mogą się różnić, w zależności od rośliny.
Rośliny barwierskie
  • Pokrusz lub zmiel surowiec (nie musisz rozdrabniać kwiatów), zalej wodą, namocz przez godzinę. Podgrzej kąpiel z roślinami do rekomendowanej temperatury i utrzymuj ją przez 30-60 min. Odcedź i przefiltruj płyn, wystudź.
  • W zależności od potrzeby dolej więcej wody – jej ilość powinna pozwolić na całkowite zanurzenie i swobodne pływanie materiału, aby miał równy dostęp do barwnika. Przyjmij proporcję ok. 5-6 l wody na 100 g włókien.
  • Włóż namoczone, zaprawione wcześniej włókna. Podgrzej stopniowo kąpiel do odpowiedniej temperatury (max. 90oC) i utrzymuj ją przez 30-60 min. Ponieważ tkanina ma tendencję do wybrzuszania się nad wodą i sklejania, ważne jest częste i delikatne poruszanie materiału, aby równo się ufarbował.
  • Pozostaw materiał w kąpieli do ostygnięcia. Jeśli masz wystarczające zasoby cierpliwości – możesz zostawić go w płynie do kolejnego dnia, aby kolor się wzmocnił. Wyjmij i dobrze wypłukaj, powieś w cieniu do wysuszenia. Pamiętaj, że po wyschnięciu kolor będzie zawsze znacznie jaśniejszy.
Farbowanie wełny drzewem kempeszowym

Gratulacje! Mam nadzieję, że efekty Cię zachwyciły!